Manipulacja, erotyzm i fordanser.

Zaczęłam ostatnio oglądać serial, który polecił mi mój kolega. Nazywa się “House of Cards”. Co prawda obejrzałam dopiero trzy odcinki pierwszego sezonu, ale polecam go z całego serca. Cała fabuła serialu kręci się wokół kongresmena Francisa Underwooda (w tej roli fenomenalny Kevin Spacey), który planuje zemstę na prezydencie za to, że ten nie obsadził go w roli Sekretarza Stanu. Serial jest bardzo dynamiczny, wszystko dzieje się szybko, co tylko dodaje mu pikanterii. Bardzo dobrze pokazane jest jak główny bohater manipuluje ludźmi, faktami, zdarzeniami żeby zdobyć wyznaczony przez siebie cel. Jest w tym tak doskonały, że aż przerażający. Ale przecież to tylko fikcja powiecie. Cóż, doszłam ostatnio do wniosku, że nie koniecznie. Nie jestem zwolenniczką żadnych teorii spiskowych, co to to nie. Ale w dzisiejszych czasach jesteśmy przecież narażeni na mniejsze i większe manipulacje. Nie mówię tu o polityce, bo na tym się za bardzo nie znam (jestem wbrew powszechnej modzie “nie znam się to się wypowiem”), ale o przykładach z życia codziennego.

Przykład? Proszę bardzo. Na otwarciu nowo powstałej (kolejnej już) krakowskiej Galerii Handlowej nie było ani jednej tabliczki z rozkładem sklepów tak, że szukając jednego konkretnego i tak trzeba było obejść ją całą. Nie mówiąc już, że w sklepach rozpylane są jakieś tajemnicze zapachy wpływające na samopoczucie klientów. Przykładów może być zresztą masa. Ja notorycznie daję się nabrać na promocje z jednej z księgarń internetowych. Dostaję maila o treści że tylko dziś dostanę od nich rabat 40% na zamówienie. Później okazuje się jednak, że muszę zamówić co najmniej 4 książki, żeby ten rabat dostać. I co robię? Zazwyczaj zamawiam.

Owocem manipulacji rabatowej jest książka “Mężczyzna, który tańczył tango” autorstwa Arturo Perez- Reverte.

DSC_0190

Szczerze powiedziawszy, cieszę się że uległam i ją zamówiłam. Główny bohater książki to Max Costa. Łotr i bawidamek, z zawodu fordanser. Swoją drogą słowo “fordanser” strasznie mi się podoba. Mam wrażenie, że pod tym słowem zawsze powinien się kryć przystojny, dobrze wychowany kobieciarz (który ma coś z uwodziciela i oszusta) na którego widok damy mdleją i zakochują się bez opamiętania zapominając o swoich mężach i dobrych manierach. Ja sama nie powiem, zakochałam się w Maksie w czasie czytania tej książki. Pojawia się również Mecha – piękna i młoda żona starszego kompozytora, który pragnie skomponować tango swojego życia. Jest wątek miłości, oszustwa, szpiegowskiej afery. I jest też niebezpieczny, pociągający erotyzm aż kipiący niemal z każdej strony powieści.

DSC_0226

Książka “Mężczyzna, który tańczył tango” była pierwszą, którą tego autora przeczytałam. Ale na pewno nie ostatnią. Na mojej półeczce z książkami jeszcze nie przeczytanymi stoi już “Ostatnia bitwa templariusza”. Kupiona (jako jedna z czterech) okazyjnie z rabatem 40%.

Ps. Zdjęcia autorstwa nieocenionej Edytki – prywatnie Wielkiej Czytelniczki oraz właścicielki bloga http://homebywordsmylove.wordpress.com

DSC_0203

Advertisements
This entry was posted in Ocenione książki and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s