Bezwstydna pomyłka!

Piszę pracę magisterską. A raczej zabieram się za jej pisanie. Bo wiecie, koniec semestru, trzeba coś oddać, bla bla bla… Pod czujnym okiem mojego brata, (który mianował się moim prywatnym kołczem i menedżerem tego prodżektu), z hektolitrami kawy, herbaty (w tym również melisy), orzeszków i muzyką relaksacyjną w tle, zaczęłam szukać artykułów i książek, które przydadzą mi się do tematu pracy. A temat, jak może przypuszczaliście, jest o moich dwóch pasjach, czyli książkach i sposobach promocji czytelnictwa w naszym pięknym kraju.

Nie będę Was zanudzać statystykami jakie znalazłam i utyskiwać jakie to życie jest ciężkie i zatrważające, bo w 2014 roku tylko 40% społeczeństwa miało styczność z co najmniej jedną książką w ciągu 12 miesięcy (powiecie, ze to dobry wynik? w Czechach odsetek ten sięga 87%). Przejdę po prostu do opisu książki, którą niedawno przeczytałam.

Najsampierw zobaczyłam na przystanku autobusowym plakat z Johnnym Deppem, który miał na nich dziwną minę i zalotnie podkręcony wąsik. Nie powiem, plakat bardzo zachęcający, zwłaszcza, że należę do tej części populacji, która Johnnego wielbi i chciałaby mieć z nim dzieci. Później przeczytałam tytuł “Bezwstydny MORDERCA” i stwierdziłam, że to może być dobry film. A później przyjechał autobus i musiałam przerwać moje rozmyślania na temat naszych upojnych nocy.. Ale  o czym to ja..?

Kilka dni później weszłam do księgarni, i znowu zobaczyłam TO zdjęcie. Tym razem na książce. Niewiele myśląc (i zupełnie nie czytając opisu książki, co zdecydowanie rzadko mi się zdarza), pognałam do kasy i zakupiłam sobie egzemplarz. Siedząc na spokojnie w domu i oglądając książkę, doszłam do kilku niepokojących faktów:

1. Film nie nazywa się “Bezwstydny Morderca” tylko “Bezwstydny Mortdecai”

2. Książka nie nazywa się “Bezwstydny Mortdecai” tylko “Nie wymachuj mi tym gnatem”(muszę się przyznać, że bardzo nie lubię filmowych wydań książek. Zmianę okładki jakoś przełknęłam, ale jak zobaczyłam, że na potrzeby promocji zmieniono nawet TYTUŁ (!!), poczułam się nieco zniesmaczona).

Mrucząc do siebie pod nosem coś w stylu “brawo Sherlocku”, przeczytałam opis książki, który traktował o zdegenerowanym marszandzie, u którego niemoralne występki są na porządku dziennym. I o skradzionym obrazie Goi, który przysparza wielu kłopotów. Myślę – Może nie będzie tak źle! Później w słowie od tłumacza doczytałam, że książka nie jest tak zabawna jak oryginał, gdyż wiele dowcipów sytuacyjnych nie dało się przetłumaczyć na polski. Zaczęłam czytać.

Charlie Mordtecai to podstarzały arystokrata, który zajmuje się kupnem i sprzedażą dzieł sztuki. Jest cwany, cyniczny, zakochany w sobie, amoralny i jak na mój gust – nieco obleśny. Kocha pieniądze, alkohol, sztukę, jest bardzo przywiązany do swojego służącego – Jocka (takiego samego degenerata zresztą). Jest też nadkomisarz Martland, który prowadzi śledztwo, wyszukanymi sposobami próbując wyciągnąć zeznania od wszystkich wokół. W książce tej nie ma jednak podziału na złych i dobrych, dlatego Martland swoje za uszami ma. Jest też obraz Goi, który tak na prawdę nie wiem gdzie się podziewa całą książkę, bo jest wspomniany w całej książce może całe trzy razy. Żarty faktycznie są, niektóre całkiem… niewybredne. Jest też dużo odwołań do postaci z literatury czy osób i zdarzeń rzeczywistych. Ja, żeby je lepiej zrozumieć, musiałam co chwilę coś guglować.

Podsumowując: brzydki wybieg ze strony wydawców – ten ze zmianą tytułu książki. I choć faktycznie, żart i ironia aż kapie z każdej jednej strony, to niektóre z nich są.. głupie i mocno naciągane. Miałam wrażenie, że autor (ewentualnie tłumacz) nieźle się napocił i namęczył żeby coś takiego wymyślić. Książka nie porwała. Zobaczymy co zrobili z filmem.  Na otarcie łez filmowy afisz, który sprawił, że serce zabiło mi mocniej!

7669396.3

Dzisiaj usłyszałam też najlepszy komplement ewer, który niesamowicie podniósł mnie na duchu: “Jeżeli ze spleśniałego chleba zrobiono penicylinę, to z Ciebie też coś można zrobić”. Od razu zrobiło mi się lepiej!!

This entry was posted in Ocenione książki and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s